Zdjęcia, zdjęcia...

Jak mawiają filmowcy... "film jest prawie gotowy, trzeba go tylko nakręcić".

Zdjęcia też już są prawie gotowe, trzeba je tylko wydrukować. Ostatnie tygodnie z różnymi przerwami testowałem papiery fotograficzne z wysokiej półki. Okazuję się, że nie każdy papier jest taki łatwy do zdobycia w naszym kraju, zwłaszcza papier Epsona a w szczególności mam na myśli Hot Press Bright i Cold Press Bright (a właściwie całą serię Signature Worthy) - owszem są w sklepach ale jako ozdoba na stronie www, w praktyce żaden sklep ich nie zamawia - "bo nikt ich nie kupuję" (?). Można sobie zamówić przez Epson Store, w magazynie niemieckim - "mają jeszcze kilka paczek", tylko trzeba mieć VAT EU czy coś tam...

Narzędziem zbrodni w moich testach był cudowny Epson Stylus Photo R2880 napędzany atramentami Ultrachrome K3 Vivid Magenta a królikami doświadczalnymi papiery: Epson Archival Matte, Ilford Galerie Gold Fibre Silk (barytowy), Ilford Galerie  Smooth Pearl oraz papiery Harman by Hahnemühle: Matt Cotton Smoot i Textured, Gloss Art Fibre zwykły i Warmote, Gloss Baryta  i Gloss Baryta Warmtone oraz Canvas (płótno).

Moją ulubioną częścią testu była obserwacja osób postronnych i wydawanych przez nie dźwięków, zdecydowanie zachowaniem najbardziej pożądanym, było powolne przesuwanie kciukami po papierze idące w parze z długim "noooooo".

Zostało jeszcze kilka papierów do przetestowania i w najbliższych dniach zapraszam do poczytania.

Teledysk Krafców, SOFA

Zapraszam do obejrzenia najnowszego teledysku Krafców, do kawałka pt. "Sofa" z albumu "eF". Całość została nagrana w jeden dzień, w klubie "Masada", w Krakowie. Pomysł na realizacje teledysku powstał podczas sesji zdjęciowej Łukasza Piecha. Scenariusz do teledysku, właściwie powstawał na bieżąco podczas realizacji. Chociaż ogólny zarys, krążył w głowach od tygodni. To jeden z tych przypadków, kiedy bierzesz wszystko co masz pod ręką i masz nadzieję... (czyt. pewność)...

"Czytając to mam wrażenie że to zupełna wolna-amerykanka była ..." I tak i nie... Tak, bo: realizacja materiału dla własnej przyjemności, bez żadnych ograniczeń, to właśnie działanie w warunkach "wolności". I nie, bo: Dla mnie taka praca, na bardzo intensywnym planie to pełne skupienie, które napędza działania. Zawsze istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak jak trzeba, nawet przy najbardziej skrupulatnym planowaniu. Improwizacja, też jest przemyślanym aktem (co prawda, z krótkim wyprzedzeniem) a jeżeli cała ekipa, czuje o co chodzi i każdy poddaje interesujące rozwiązania, to tylko może prowadzić do dwóch rzeczy... Każdy może sobie odpowiedzieć sam, do jakich...

Od technicznej strony, muszę powiedzieć, że Canon 550D (co raczej nie jest tajemnicą), na którym powstało 90% materiału - trochę zawodzi w warunkach półmroku, co w zasadzie odbiło się korzystnie na ostatecznym efekcie - bo moja tolerancja na szumy, zmusiła mnie do kompletnej przeróbki prawie minutowego wprowadzenia. Biorąc pod uwagę taką możliwość odgórnie, postaraliśmy się nakręcić dużo więcej materiału na alternatywne rozwiązania.

Ostatnio odważyłem się zainstalować Magic Lantern do 550-ki i żałuję, że stało się to zaraz po nakręceniu teledysku (ale o tym w przyszłości). Przy tej produkcji, dużą rolę odegrał Slide kamera S980, który moim zdaniem spisuje się fantastycznie. Podgląd z Canona przez HDMI to świetna sprawa, nawet bez dedykowanego monitora podglądowego - wystarczy zwykły monitor LCD, pod warunkiem, że ma się więcej niż jeden kabel, bo to bardziej łamliwe niż paluszki Lajkonika.

Współpraca z Krafcami na planie, to czysta przyjemność (i nie ukrywam, dobra zabawa).

Warsztaty Steadicamu w AMA

Miałem wielką przyjemność uczestniczyć w dwudniowych warsztatach "Steadicam" w krakowskiej Akademii Multi Art. Umówmy się, że w dwa dni można zostać specem od skręcania długopisów - niestety nie w obsłudze steadicamu:-). I na dobrych warsztatach właśnie to chciałem usłyszeć  - i usłyszałem. Cała masa fajnego sprzętu do wypróbowania, świetna ekipa i przede wszystkim prowadzący: Jarek Pestyk i Marcin Przywara. Takich informacji (nie mówiąc o praktyce) nie da się znaleźć w sieci i nawet nie ma co szukać, to trzeba chwycić w rękę, przelać kawą i wypocić. To były mój pierwszy raz w AMA, z pewnością nie ostatni. Muszę powiedzieć, że najbardziej przypadł mi do gustu Steadicam Pilot - jak uszyty na miarę. Leciutki i pięknie się prowadzi. Zwłaszcza, że jest to system w moim polu zainteresowań (DSLR), przeznaczony do lekkich urządzeń. Systemy Flycam i Glidecam (mam na myśli samo ramię i kamizelki) już trochę mniej ale na pewno to kwestia przyzwyczajenia i nie miałem okazji ich wybróbować na Canonie (nawet 5d) bo jest za lekki. Podobno ramię można modyfikować na lżejsze urządzenia (na zamówienie np. w herculesjib.pl) Natomiast Basson, prawie wgniótł mnie w ziemię... ale faktycznie cięższe urządzenia są bardziej stabilne. Myślę, że dostałem całą masę dobrych wskazówek i już widzę dużą poprawę z moim Glidecamem, przy wyważaniu jak i w pracy... Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz...

Film pochodzi z kanału Vimeo użytkownika Akademia Multi Art

Ordy - mokra robota

Uprzedzam wrażliwych, że nie są to dokumentalne zdjęcia z negocjacji. Ostatnio mam szczęście do mokrej roboty: tarzania się w błocie, w śniegu, odmarzniętych rąk i zamglonych obiektywów - ale zawsze trafi się ktoś kto ma gorzej. Ordy tym razem był tym kimś. Trzy godzinki przywiązany do krzesła w 6 stopniach Celsjusza... a woda na "planie" też  nie była zbyt cieplutka. Zdjęcia do kolejnej płyty. OrdyRzeźnikZszywaczCzas SurferówPodrap mnie po plecachRybak

 

Simple Man, Gienek Loska

"Gitara mu nie stroi" - powiedziała jedna Pani w jednym programie... Cóż, pewnie niejedna Pani powiedziałaby, że "Glidecam mi się kiwa"...

Robiliśmy kilka ujęć na ulicy Floriańskiej, zimno w palce, zimne śrubki, zimne aparaty... Nagle tuż obok nas pojawił się człowiek z gitarą - zapytał czy nie będzie nam przeszkadzał... odpowiedzieliśmy tym samym pytaniem... i dochodząc do szybkiego porozumienia - on zaczął grać, my robić swoje.

Ale jak już zaczął, to pierwszy głos jaki z siebie wydobył - spowodował moją kompletną utratę zainteresowania dotychczasowym zajęciem - spytałem tylko czy mogę go nagrać? Skinął twierdząco...

Technicznie rzecz biorąc - nie byłem w ogóle przygotowany... tzn. miałem Canona 5D mk2 z 50, 1.8 na glidecamie - ale był ledwo przykręcony, chwiało sie to na boki jak na łajbie podczas sztormu... głupotą byłoby zacząć wszystko poprawiać i stabilizować, stwierdziłem że lecę z partyzanta...

Dawno nie zdarzyło mi się być świadkiem czegoś tak elektryzującego i jednocześnie być tak blisko...na tyle blisko, że udało mi się stuknąć aparatem w gitarę.

Nie wiem, czy gitara mu stroi czy nie stroi - ale wiem, że emocje wychodzące z tego człowieka i spojrzenie... cały czas pochłonięty bez reszty, w ogóle nie zauważał mojej obecności... Światło uliczne, dźwięk z wbudowanego mikrofonu, obraz się chwieje,  jest zimno - a jednak coś niezwykłego.

Całość to jedno ujęcie bez żadnego montażu - tylko korekcja koloru.

Przebiegły los vs. Przebiegłe plany, 1:1

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem ostrych przygotowań do dwóch sesji zdjęciowych do własnych projektów. Telefony, maile, telefony, maile, samochody, tramwaje, autobusy, znów maile, telefony...Z całą pewnością mogę powiedzieć, że korzystanie z internetu na 2 calowym wyświetlaczu jest mocno irytujące. I tak, przebiegły los zdecydował wyśmiać moje plany na pierwsze zdjęcia na godzinę przed umówionym spotkaniem na planie. Do załamania brakowało tylko powtórki w kolejny dzień, na szczęście ten sam los bywa łaskawy.

Udało się zebrać bardzo sympatyczną ekipę: Kasia, Iza oraz w pierwszej części sesji w plenerze Asia Jawor, która przybyła na ratunek ze stylizacją. Po stronie technicznej niezastąpiony Daniel, Antek i logistycznie Ordy. Ponieważ śnieg już trochę odpuścił, postanowiliśmy nieśmiało zacząć od pleneru, przed Teatrem Nowym na Kazimierzu. Pomimo bardzo dobrej atmosfery na planie, nikt nie miał odwagi solidaryzować się z Kasią, która dzielnie przymarzała do podłogi. Jednak przywiązanie do czapek i rękawiczek wzięło górę.

Następnie zabraliśmy się do studia "Poruszenie", w celu zmaltretowania ringa - wypożyczonego od Łukasza, świetne światło - już dawno się na nie czaiłem. Trzeba jednak powiedzieć, że jest ono przyjemne tylko od strony aparatu, siedzenie przed tą grzałką dająca 1200W ciągłego światła to naprawdę poświęcenie. Więcej o samym ringu tutaj.

Wielkie podziękowania za pomoc w realizacji sesji dla Daniela, Ordego, Antka, Łukasza oraz Dominika (dla Ciebie oprócz podziękowań wielkie przeprosiny:-)

Zdjęcia dla WOŚP

Zapraszam serdecznie do licytowania sesji zdjęciowej, całkowity dochód będzie przekazany na konto WOŚP. Również możesz pomóc - udostępniając tą informacje na swoim blogu, facebooku, stronie lub po prostu przesyłając link do swoich znajomych. Aukcja zakończona...