Przebiegły los vs. Przebiegłe plany, 1:1

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem ostrych przygotowań do dwóch sesji zdjęciowych do własnych projektów. Telefony, maile, telefony, maile, samochody, tramwaje, autobusy, znów maile, telefony...Z całą pewnością mogę powiedzieć, że korzystanie z internetu na 2 calowym wyświetlaczu jest mocno irytujące. I tak, przebiegły los zdecydował wyśmiać moje plany na pierwsze zdjęcia na godzinę przed umówionym spotkaniem na planie. Do załamania brakowało tylko powtórki w kolejny dzień, na szczęście ten sam los bywa łaskawy.

Udało się zebrać bardzo sympatyczną ekipę: Kasia, Iza oraz w pierwszej części sesji w plenerze Asia Jawor, która przybyła na ratunek ze stylizacją. Po stronie technicznej niezastąpiony Daniel, Antek i logistycznie Ordy. Ponieważ śnieg już trochę odpuścił, postanowiliśmy nieśmiało zacząć od pleneru, przed Teatrem Nowym na Kazimierzu. Pomimo bardzo dobrej atmosfery na planie, nikt nie miał odwagi solidaryzować się z Kasią, która dzielnie przymarzała do podłogi. Jednak przywiązanie do czapek i rękawiczek wzięło górę.

Następnie zabraliśmy się do studia "Poruszenie", w celu zmaltretowania ringa - wypożyczonego od Łukasza, świetne światło - już dawno się na nie czaiłem. Trzeba jednak powiedzieć, że jest ono przyjemne tylko od strony aparatu, siedzenie przed tą grzałką dająca 1200W ciągłego światła to naprawdę poświęcenie. Więcej o samym ringu tutaj.

Wielkie podziękowania za pomoc w realizacji sesji dla Daniela, Ordego, Antka, Łukasza oraz Dominika (dla Ciebie oprócz podziękowań wielkie przeprosiny:-)